Rozdział 2
- Ej, bo w sumie to ja nie wiem gdzie my idziemy.- zaśmiał się.
Spojrzałam na niego jak na jakiegoś głupka i aż zatrzymałam się w miejscu.
- Więc po co my w ogóle gdzieś idziemy? Mogłam wrócić do domu, to nie.. Zachciało się chodzenia z obcymi chłopakami.. - powiedziałam lekko poddenerwowana.
- Przestań.. Ludzie się poznają, a przejść się zawsze można i nie koniecznie w wybrane miejsce. Możemy się przejść na przykład do parku, albo gdzieś dalej na miasto..- mówił jak zwykle z uśmiechem.
Bardzo podobał mi się jego uśmiech i sposób mówienia do mnie. Starał się nawiązać ze mną jakiś kontakt i wciąż narzucał tematy do rozmowy. Fajnie mi się z nim rozmawiało, a czas leciał nieubłaganie szybko. Kiedy wychodziłam z domu, aby spotkać się z Weroniką, było coś około trzynastej, a kiedy chodziłam z Łukaszem, była osiemnasta. Na szczęście tego dnia nie umiawiałam się z innymi osobami na spotkania, bo bardzo fajnie spędzało mi się z nim czas. Podobno wiele dziewczyn, które go zobaczyły, od razu zaczynały się w nim bujać, a ja? Na mnie niestety nie robił jakiegoś większego wrażenia, wręcz nieco odepchnął mnie od siebie awanturą o włosy w jedzeniu.. Każdy mądry by je wyjął, a on poszedł i zrobił o to aferę.. Cały czas myślałam o tym i zastanawiałam się, za kogo on się ma. Chciałam poznać go trochę lepiej i zaczęłam wypytywać niemalże o wszystko. Na każde z pytań odpowiadał szybko, krótko i zwięźle. Kiedy tak szliśmy, w pewnym momencie ujrzałam jakiegoś chłopaka, który machał w naszą stronę.
- O kurwa, Buczek..- zdenerwował się i kazał mi iść w drugą stronę.
- Kto?- zapytałam ze zdziwieniem.
- Damian Buczek.. Taki jeden pedał jebany, który wyzwał moją matkę od suk..- syknął
- Aha, spoko, ale możesz nie przeklinać jeśli mówisz do mnie?- grzecznie zapytałam.
- Przepraszam, ale wiesz co? Chodź do niego, bo w końcu mam okazję mu wygarnąć za to z moją matką.. - oznajmił i ciągnął mnie za sobą. Nie chciałam z nim iść, pomieważ bałam się, że zaczną się bić czy coś, ale w sumie nie dziwiłam się Łukaszowi, że chciał do niego iść, bo w końcu wyzwał jego mamę.. Bez dłuższego zastanowienia szlam za nim, a tan chłopak który do nas machał, od razu zaczął denerwować mojego "nowego kolegę"..
- No proszę. Łukasz Wawrzyniak. Kogo jak kogo, ale ciebie to się nie spodziewałem tutaj.- zaczął Buczek.
- No więc po chuj machasz do mnie?- Łukasz zdenerwował się, a z jego twarzy zniknął słodki uśmiech.- Ale wiesz co? Dobrze, że pomachałeś, bo bym się nie domyślił, że to ty tu siedzisz.. Mam ci dużo do powiedzenia.
- Hahahaha.- chłopak zaczął się śmiać.- Ciekawe co ty mi możesz powiedzieć. Heh.. Wypromuj takiego na asku, to tak ci się odwdzięczy.- złośliwie rzucił, a po minie Łukasza już widziałam, że zaraz coś palnie takiego, że zwali mnie i tego chłopaka z nóg. No i się nie pomyliłam..
- Ale Ci teraz dopierdolę śmieciu. Hahaha, zacznijmy od początku. Te brednie które rozprowadzasz z Poziom, że niby prosiłem Cię o to żebyś mnie wypromował? Dobry żart, nigdy nie prosiłbym takiego śmiecia jak Ty o cokolwiek i zdajesz sobie z tego doskonale sprawę. Twoja cała egzystencja na tym ask'u jest po prostu jedną wielką pomyłką, co Ty w ogóle z siebie zrobiłeś? Kompletnego kretyna który wymachuję środkowym palcem, albo drze się do kamery próbując się za wszelką cenę wybić swoją głupotą na ask'u . Jesteś tak żałosny, że brakuje mi na Ciebie słów.. Wrzucasz jakieś denne filmiki na youtube gdzie wyłączasz możliwość oceniania, bo doskonale zdajesz sobie sprawę z faktu, że większość łapek byłby na minusie. Za wszelką cenę próbujesz mi dojebać głupotą którą prezentujesz na każdym kroku, masz naprawdę problem z skonstruowaniem poprawnie zdania. Wczoraj zlałeś się w trzy dupy i zacząłeś wyzywać moją matkę od kurew, już nie pamiętasz? Ludzie podsyłali mi linki, pousuwałeś? W ogóle jak śmiesz denny złamasie obrażać moją matkę? Nikt nie nauczył Cię szacunku do kobiet, moja matka zrobiła Ci cokolwiek? No się kurwa pytam, czy zrobiła Ci cokolwiek. Jeżeli masz problem to masz problem do mnie, a nie do mojej matki i kieruj słowa do mnie zjebie. Najgorszy dres z rynsztoku ma większy szacunek do osób starszych niż Ty złamasie. Obrażasz osobę która nosiła mnie 9 miesięcy pod sercem, opiekowała się mną, patrzyła na każdy mój upadek i na każde moje powstanie z ziemi to ona opiekowała się mną gdy byłem chory i zawsze podawała mi pomocną dłoń kiedy tego potrzebowałem. Więc jeżeli obrażasz mi matkę dla mnie to jest niewybaczalne, normalnie dałbym Ci w tą tępą mordę, bo Ci się należy, ale jak widzisz nie mam możliwości, bo ktoś tu stoi ze mną i patrzy na to wszystko... Nie dziwię się, że jesteś pośmiewiskiem w swoim mieście i że bardzo mała rzesza osób za tobą przepada, szczerze rzecz mówiąc to dziwie się, że ktokolwiek Cię lubi, bo jak można przepadać za osobą która obraża czyjąś matkę? Totalne zero, śmieć. Nie stracę dla Ciebie więcej słów.. Nara..
Patrzyłam się na niego i na Buczka czy jak mu tam było i zastanawiałam się czy mam śmiać się czy też płakać. Jego słowa bolały nie tylko tego chłopaka, ale również mnie.. Kiedy skończył to mówić, złapał mnie za rękę i ciągnął za sobą. Nie chciałam go bardziej denerwować i nie odzywałam się już w tej sprawie. Poprosiłam go tylko, żeby podprowadził mnie kawałek do domu.
- Jesteś na mnie zła?- zapytał.
- Za co niby?- zdziwiłam się.
- No bo mówiłem przy tobie takie teksty, a poza tym musiałaś patrzyć na tego złoma przeze mnie.- oznajmił.
- Wiesz, nie szkodzi.. Chciałam iść już do domu, ale może jeszcze gdzieś się przejdziemy?- zaproponowałam.
- Hmm.. Chodź, to pokażę ci moich przyjaciół. - w końcu się uśmiechnął, a ja poczułam się dziwnie.
- No to prowadź.- zaśmiałam się głupkowato i szłam za nim.
Na prawdę myślałam, że idziemy do jego przyjaciół takich prawdziwych i podejrzewałam, że dowiem się o nim czegoś więcej, ale na miejscu nie rozczarowałam się, tylko nie mogłam opanować śmiechu. Chłopak śmiał się z mojej reakcji na to, ale wcale mi się nie dziwił. Fajnie, że chociaż ma takich przyjaciół, jak gołębie ..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę zostaw po sobie jakiś komentarz.. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie ogromna motywacja do dalszego pisania.