sobota, 14 lutego 2015

Rozdział 4

Rozdział 4 

           Robiło się coraz ciemniej, a moje nogi nie były w stanie mnie dalej nieść. Co to jest te dwa kilometry, ale do tego trzeba dodać wczorajsze zakupy z Weroniką i jeszcze większą część miasta, którą musiałam przejść razem z chłopakiem, aby wyjść poza nie. Zbliżaliśmy się do jego domku, który znajdował się w cudownym miejscu, pomiędzy drzewami, a cała działka była ogrodzona sporym, drewnianym płotem. Furtka, przez którą przechodziliśmy była sporawa, a od razu po jej przekroczeniu Łukasz zapalił lampy na działce. Zrobiło się ciemno i chłodno. Chłopak przyniósł z domku ciepły, puszysty koc i przykrył mnie nim, kiedy siedzieliśmy na tarasie. Mówił coś do mnie, ale zachwycałam się widokiem otwartego nieba, pełnego gwiazd i jego słowa do mnie nie docierały. W oddali słychać było pohukiwanie sowy, a szum lasu znajdującego się niedaleko domku, uspokajał mnie i pobudzał moją wyobraźnię.
- Chcesz herbatę?- usłyszałam za sobą i szybko się odwróciłam.
- Jeśli zrobisz, to czemu nie.- powiedziałam spokojnie i uśmiechnęłam się.
- Dobra, to ci zrobię.- również się uśmiechną.- Z cytryną?- zapytał.
- Tak, proszę.- ponownie się uśmiechnęłam, a kiedy chłopak zniknął w drzwiach domu, z powrotem odwróciłam się tak, abym ponownie mogła patrzeć daleko przed siebie. Zapomniałam natomiast powiadomić mamy o tym, że nie wrócę dzisiaj na noc.. Szybko zadzwoniłam do Weroniki i poprosiłam, żeby kryła mnie w razie czego, kiedy moja mama chciałaby zadzwonić do niej i się upewnić. Dziewczyna zgodziła się i kazała mi być grzeczną, co mnie bardzo rozweseliło, bo nie miałam takich rzeczy w planach. Po krótkiej rozmowie z przyjaciółką, szybko zadzwoniłam do mamy. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie ma nic przeciwko temu i nie będzie mnie sprawdzała, bo mi wierzy.. Wtedy poczułam się dziwnie.. Czułam, że ją okłamałam, a ona mi wierzy, bo mi ufa.. Po odłożeniu słuchawki nie chciałam już o tym myśleć i dalej wsłuchiwałam się w szum dużego, ciemnego lasu. Chłopak zaszedł mnie od tyłu i przytulił mocno, a kiedy zapytałam czemu to zrobił, oznajmił, że lubi przytulać dziewczyny. Po chwili przyniósł herbatę i postawił na stoliku , a następnie usiadł obok  i objął mnie.
- Wiesz..- zaczął.- Jesteś bardzo ładną dziewczyną..
Popatrzyłam na niego i nie wiedziałam co konkretnie ma na myśli.. Nie chciałam, żeby długo czekał, aż coś powiem, więc na szybko coś palnęłam.
- Dziękuję.. Ty też jesteś przystojny..- oznajmiłam wstydliwie, a moje policzki zaczęły płonąć z zawstydzenia po tym, co on do mnie wcześniej powiedział.
- Miło to usłyszeć z twoich ust..- wydusił i przybliżył się do mnie i właśnie w tym momencie po raz pierwszy pocałował mnie w usta. Pozwoliłam na to, chociaż wiedziałam, że robimy źle.. Delikatnie odepchnęłam go i powiedziałam;
- Nie zrozum mnie źle, ale nie powinniśmy..
- Czemu niby?- zdziwił się.- Przecież to nic złego, nie?
- No nie, ale znamy się zaledwie dwa dni i w sumie prawie nic o sobie nie wiemy.. Przepraszam..
Chłopak popatrzył na mnie i przez chwilę chyba nie wiedział co ma powiedzieć.
- Nie przepraszaj.. To moja wina..- wyszeptał po jakimś czasie.
- Ale jeśli bardzo tego chcesz, to możemy ten jeden raz..- wydusiłam i zbliżyliśmy się do siebie twarzami  i zaczęliśmy się całować. To trwało trochę, ponieważ trudno było nam się od siebie oderwać. Coś nas ciągnęło w swoją stronę, a kiedy skończyliśmy, przytulił mnie mocno i coś wyszeptał, ale wyszeptał to tak cicho, że nie byłam w stanie tego zrozumieć. Siedzieliśmy na tym tarasie jeszcze długo, zanim poszliśmy spać. Rano obudziłam się z nim w jednym łóżku, ale wiedziałam, że nic między nami więcej nie zaszło i to mnie cieszyło najbardziej. Powoli zebrałam się z łóżka i poszłam do małej kuchni, która znajdowała się w dolnej części domku. Oparłam się łokciami o blat i patrzyłam w duże okno przede mną. Myślałam o tym wszystkim, co stało się późnym wieczorem. Nie zauważyłam, kiedy chłopak wszedł do kuchni i żeby było śmieszniej, nawet tego nie słyszałam. Podszedł do mnie od tyłu i objął mnie w talii.
- Wyspałaś się?- zapytał.
- Pomimo tego, że siedzieliśmy do późna, to tak.. Wyspałam się dzisiaj akurat..- oznajmiłam.
- Więc ubieraj się już powoli i pójdziemy tam, gdzie zawszę chodziłem i myślałem o swoich problemach..
Odwróciłam się w jego stronę i mocno go przytuliłam, nawet sama nie wiedziałam dlaczego. Bez słowa odeszłam i ubrałam się, a następnie zeszłam na dół i wyszłam na taras, czekając na niego. Przyszedł szybciej niż mi się wydawało i od razu kierował się w stronę furtki. Szybko wybiegłam za nim, żeby nie zamknął mnie w środku i z uśmiechem na twarzy szłam z nim tam, gdzie chciał. W pewnym odcinku naszej drogi, złapał mnie za rękę i delikatnie pocałował w usta. Tym razem zbytnio mi to nie przeszkadzało, ponieważ wcześniej raz się przełamałam i pozwoliłam mu na to. Uśmiechnęłam się, aby nie wzbudzać podejrzeń i szłam dalej. Dochodziliśmy do jakiegoś lasu, który wcale nie był za gęsty. Musieliśmy się przez niego przedrzeć, a kiedy to zrobiliśmy, kierowaliśmy się w głąb następnego lasu, aż wyszliśmy na sporą łąką otoczoną gęstymi, mieszanymi lasami. Łukasz usiadł na świeżej, zielonej trawie i patrzył na mnie. Widok tego miejsca był tak piękny, że nie dziwiłam mu się, że przychodził właśnie tutaj. Usiadłam naprzeciwko niego i patrzyłam mu głęboko w oczy.
- Nie dziwię się, że przychodziłeś tutaj.. To miejsce jest naprawdę piękne..- mówiłam cicho, żeby nie zakłócać dźwięków, które wydawały leśne ptaki.
- Powiem ci szczerze, że w tym miejscu zawsze marzyłem o jakiejś dziewczynie i nie wiem czy ona właśnie nie siedzi przede mną..- powiedział nieśmiało.
- Co masz na myśli?- wydusiłam po pewnym czasie.
- Muszę ci coś powiedzieć, tylko proszę nie zostaw mnie z tym samego, okej?
Patrzyłam na niego i nie wiedziałam o co mu chodzi. Na początku pomyślałam, że może ma jakiś problem i chce, żebym pomogła mu w tym, ale nie spodziewałam się jednak takiej odpowiedzi..
- Nie zostawię, obiecuję.. O co chodzi? Masz jakiś problem?
- Mam problem i to wielki..- syknął.
- Powiedz mi proszę.. Może ci jakoś pomogę..- zaproponowałam.
- No dobrze.. Bo jest taka dziewczyna, w której się zakochałem.. Jest bardzo ładna, ma piwne oczy, ciemne, długie, proste włosy, piękny uśmiech i w ogóle cała jest piękna..- mówił.
- No i w czym problem?- zapytałam.
- W tym, że ją kocham i nie wiem czy ona kocha mnie..- posmutniał.
- Ej, Łukasz.. Kim ona jest? Jeśli chcesz, to mogę z nią porozmawiać i przekazać ci to, co powie..- chciałam pomóc, ale niestety..
- Nie musisz mi w tym pomagać..
- Czemu? Ej, Łukasz..- patrzyłam na niego, a w jego oczach zakręciły się łzy.
- Bo ja kocham ciebie.. To o ciebie mi chodzi.. To ty pojawiłaś się znikąd i zmieniłaś mój świat..- powiedział i łzy zniknęły mu z oczu, a po chwili wyglądał już zupełnie jak wcześniej, jednak brakowało czegoś.. Brakowało szerokiego uśmiechu na jego twarzy. Patrzyłam w jego stronę i zastanawiałam się co mam mu na to odpowiedzieć i zaczęłam myśleć o tym co było wczoraj, przedwczoraj i doszłam do pewnego wniosku..
- Nie smuć się i nie dołuj, bo...- zaczęłam.
- Bo?
- Bo ja też ciebie kocham..- wyznałam..
Chłopak patrzył na mnie i nie wiedział co ma powiedzieć. W pewnym momencie powiedziałam, że to nie ma sensu, bo znamy się tylko trzy dni i wtedy podsunął się do mnie i złapał za rękę. Powoli wstał i pomógł mi wstać. Niebo zasłoniły ciemne chmury, które zapowiadały deszcz i możliwą burzę.
- Wracajmy do domku..- poprosiłam.
- Czemu niby chcesz wracać?- zapytał głupkowato.
- No nie udawaj głupiego.. Spójrz w górę na te chmury... Nie wiem jak ty, ale ja nie mam zamiaru przemoknąć i później to odchorować..- rzuciłam.
- Nie martw się.. Nic ci nie będzie. Nie roztopisz się, nie zachorujesz.. Uwierz mi.- powiedział i objął mnie. Z chmur zaczął lać deszcz, a ja jak jakaś głupia zaczęłam się śmiać i uciekać w tą stronę, z której przyszliśmy. Chłopak biegł za mną i śmiał się głośno tak jak ja. Kiedy wybiegliśmy na drogę, przytulił mnie i zaczęliśmy się całować w deszczu. Jadący samochód niemalże by nas przejechał. Dzięki szybkiej reakcji Łukasza uniknęliśmy nieszczęścia.. Wróciliśmy do domku i szybko zadzwoniłam do mamy, żeby powiadomić ją, że dzisiaj też nie wrócę na noc. Bardzo tęskniłam do mojego wygodnego łóżeczka, ale po dworze nie dało się iść, gdyż pogoda była fatalna. Siedzieliśmy na łóżku i zastanawialiśmy się co dalej będzie.. Czy będziemy razem czy też nasze drogi się rozejdą.. Doszliśmy do wniosku, że damy sobie szansę, jeśli wytrzymamy ze sobą miesiąc przyjaźni..
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No to mamy rozdział czwarty xD jest krótki, wiem, ale wena mnie opuściła ;p jak coś to zapraszam na aska :) ------> http://ask.fm/LukasWawrzyniakBLOG


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę zostaw po sobie jakiś komentarz.. Dla Ciebie to tylko chwila, a dla mnie ogromna motywacja do dalszego pisania.