Rozdział 1
Zawsze chciałam być modelką, ale nigdy nie wiedziałam jak mam się za to zabrać. W wieku czternastu lat zapragnęłam schudnąć, ponieważ moja waga osiągała prawie siedemdziesiąt kilogramów.. Bardzo mi to przeszkadzało, ponieważ byłam obiektem szyderstw w szkole, a uczniowie w niej byli na prawdę wredni i okrutni. Pierwsze myśli o tym, abym została modelką pojawiły się wtedy, kiedy pierwszy raz zobaczyłam swoją przyrodnią siostrę Agnieszkę, która była wysoka, zgrabna i pracowała jako modelka.. W wieku szesnastu lat miałam już prawie dwadzieścia kilogramów do tyłu, sto siedemdziesiąt trzy centymetry wzrostu i brałam udziały w różnych castingach, ale żaden nie spełnił moich marzeń.. W końcu postanowiłam przestać się łudzić i wróciłam do normalnego życia, po czym moje życie układało się świetnie, aż do pewnego dnia...
Było bardzo wcześnie, kiedy się obudziłam. Na próżno próbowałam ponownie zasnąć, ponieważ mimo tej wczesnej godziny byłam już wyspana. Postanowiłam wziąć długą kąpiel, która zajęła mi jakieś dwie godziny, a kiedy wyszłam z łazienki, była już godzina dziewiąta. W tym czasie wyszłam do sklepu i zrobiłam zakupy na ten dzień, a po południu umówiłam się z przyjaciółką. Wybiło południe, po czym zadzwonił mój telefon. To była mama...
- Halo? - odebrałam.
- No cześć kochanie. Słuchaj, dzisiaj musisz sama ugotować obiad, ponieważ wrócę trochę później niż zwykle.- mówiła zestresowana.
- Dobrze mamo, ale nie wiem czy ja umiem gotować..- zaprzeczałam sama sobie.
- Umiesz, umiesz. Jakoś dasz radę.. Słoneczko, ja już muszę kończyć, a ty możesz ugotować co tylko tam chcesz. Wiesz, że mi to obojętne, a teraz kończę. Buziaczki. Papa.- powiedziała, po czym rozłączyła się.
- Papa, mamo..- zdenerwowana syknęłam po odłożeniu słuchawki.
Szybko zajrzałam do książki kucharskiej, aby znaleźć najłatwiejszy przepis na cokolwiek i zabrałam się za gotowanie zupy pomidorowej. Po nie całych dwóch godzinach zupa była gotowa, mama wróciła do domu, a ja od razu po jej wejściu do środka, wybiegłam z domu, aby szybko biec na spotkanie z Weroniką, moją przyjaciółką. Kierowałam się w nasze ulubione miejsce i po upływie piętnastu minut, spotkałam się tam z nią.
- No hej. Myślałam, że zapomniałaś.- powiedziała i cmoknęła mnie w policzek na powitanie.
- Nie, nie.. Musiałam tylko dzisiaj coś ugotować, bo mamie dłużej zeszło w pracy.- tłumaczyłam.
- Aha, no spoko. Kurde, wiesz co? Przeszłybyśmy się może do jakiejś knajpki czy coś, bo strasznie głodna jestem.- oznajmiła.
- Wiesz, że ja też? No to gdzie idziemy?- zapytałam z uśmiechem na twarzy.
- Hmm.. Może do KFC?- zaproponowała.
- Dobry pomysł.- zaśmiałam się.- To co? Idziemy?
Weronika złapała mnie za rękę i z uśmiechem na twarzy ciągnęła mnie za sobą. Szłyśmy i szłyśmy, śmiejąc się i obgadując nielubiane koleżanki, aż w końcu doszłyśmy na miejsce. Zapach pieczonych skrzydełek z kurczaka wabił swoje ofiary i ciągną je aż do kasy, za którą stali zdzieracze pieniędzy. Musiałam niestety wejść sama do środka, gdyż zadzwonił telefon Weroniki, a z tego co wiem był to bardzo ważny telefon, no i z tego powodu dziewczyna została na zewnątrz. Nieśmiało kierowałam się do kasy i nie mogłam zdecydować, co mam wybrać. Przez chwilę stałam i patrzyłam w górę, aż jakiś chłopak wepchnął się przede mnie i jakby rzucił się z wątami do kasjerki.
- Przepraszam, czy ja zamawiałem Be-smarta z dodatkiem pani włosów?- zapytał zdenerwowany.
- Ja.. Ja również przepraszam.. No i nie, nie zamawiał pan..- patrzyła na niego ze zdenerwowaniem w oczach.
- Prawie się zarzygałem, kiedy zobaczyłem te włosy w moim jedzeniu.- ciągnął dalej.
- Najmocniej pana przepraszam.. Zaraz przyniosę drugiego Be-smarta.. Bez moich włosów..- oznajmiła i tak jak powiedziała, poszła po drugiego..
- Sprawdzę czy w tym drugim też będą włosy- zawołał za nią, a ona odwróciła się i przewróciła oczami. Chłopak popatrzył na mnie i stał tak przez chwilę.
- Weź się nie patrz tak na mnie, bo wyłysieję i moje włosy zostaną na twoim Be-smarcie..- rzuciłam i stanęłam przodem do kasy.
- Ej, spokojnie.. Przecież to nic złego, no chyba że ci to przeszkadza tak samo jak włosy w moim jedzeniu.- powiedział i uśmiechnął się szeroko.
- Nie bądź taki mądry.. O, popatrz. Twoje jedzenie już idzie. Bierz je i idź z nim do stolika.- wiem, że może to było wredne, ale na nim nie robiło żadnego wrażenia..
- No okej. Jak chcesz. Biorę moje jedzenie, siadam do stolika i...- no i urwał zdanie...
- I?- zapytałam..
- I czekam tam na ciebie. - ponownie się uśmiechnął, puścił oczko i poszedł do stolika.
Zamówiłam to samo co on i postanowiłam usiąść za nim. Śledził moje kroki wzrokiem, co mnie bardzo krępowało i prawie bym się zabiła o czyjąś torbę. Chłopak zaczął się śmiać, a kiedy usiadłam za nim, przyszedł i usiadł obok mnie.
- Może się lepiej poznamy.- zaproponował.
- A może nie?- zaprzeczyłam.
- No weź nie bądź taka. Powiem ci mała, że jesteś bardzo przystojna- zaśmiał się.
- Aż tak cię to bawi? A te teksty skąd bierzesz?- starałam się być niezagięta.
- No nie ważne skąd biorę... - znowu się uśmiechnął.
- To fajnie...- syknęłam i ujrzałam Weronikę, która weszła do środka. Pomachałam jej, a ona spojrzałamna mnie i wyszła z KFC.. Po jakimś czasie dostałam od niej sms'a, w którym było napisane tak:
" Przepraszam kochana, że tak wybiegłam, ale zobaczyłam cię z tym chłopakiem i pomyślałam, że będę wam przeszkadzała. Nie obraziłaś się na mnie?"
Nie chciałam jej nic odpisywać. Spojrzałam na chłopaka i przez chwilę nie mogłam oderwać od niego wzroku. Po krótkim czasie zajważył to i powiedział:
- Łukasz..
- Co?- zdziwiłam się.
- Łukasz.. Tak się nazywam.- oznajmił.
- Aaa.. Przepraszam.. Nie zrozumiałam na początku.- tłumaczyłam.
- Nic nie szkodzi.. A ty? Jak masz na imię?- zapytał z uśmiechem na twarzy.
- Ja? Ada.. Tak mam na imię..- powiedziałam nieśmiało.
- Bardzo ładne imię, a Ada to skrót od Adrianna czy tak po prostu Ada?- zapytał jak zwykle z uśmiechem.
- W moim przypadku jest to skrót od Adrianna.- uśmiechnęłam się i coraz lepiej czułam się w jego towarzystwie.
- Hmm.. Siedzimy tu już dość długo, więc może gdzieś się przejdziemy?- zaproponował.
- Wiesz co? Jestem za. - uśmiechnęłam się.- No to co? Prowadź mnie tam, gdzie chcesz iść.- powiedziałam śmiejąc się nie wiem z czego i razem z nim opuściłam KFC i kierowaliśmy się w stronę centrum miasta...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cześć wszystkim ;))) zaczęłam pisać opowiadanie o Łukaszu W i mam nadzieję, że Wam się spodoba i zostaniecie tutaj ze mną do końca :)) Bardzo proszę, abyście zostawili po sobie jakiś komentarz i jakieś lajki na moim asku, ponieważ to bardzo bedzie mnie motywował odp dalszego pisania :))) mój ask -----> http://ask.fm/LukasWawrzyniakBLOG Zapraszam ;*
Hej :3 Pierwszy raz zabrałam się za czytanie tego typu bloga. Co mam ci napisać? Jestem wredną, czepialską się osóbką.
OdpowiedzUsuńŹle piszesz dialogi. Zajrzyj tutaj. Też robiłam mnóstwo błędów na początku, spokojnie :) http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/
Widzę, że masz pomysł na dzieło, ale musisz trochę doszlifować język i słownictwo. Unikaj powtórzeń!
Życzę weny :3 Pozdrawiam :)